Blog

25 listopada 2018

PIĘKNE KOBIETY I WYJĄTKOWE WYROBY Z CZEKOLADY czyli słodka historia o MeryBarbery Chocolate

 

Dwie piękne kobiety i wyjątkowe jak ich wyroby czekoladowe, które same tworzą. Przyjaciółki, obie perfekcjonistki i utopijne idealistki. Obydwie kochają jedzenie i dobre wino przy którym celebrują życie. Kreatywne i ambitne wciąż uzupełniają swoje pomysły i równoważą się charakterami.

Marysia – miłośniczka orientalnych podróży od Wietnamu przez Indonezję po Mongolię, kochająca koty, tabasco i tuńczyka, Umberto Eco i Quentina Tarantino, brunetka, która obkleja całe mieszkanie zdjęciami, plakatami i kolorowymi wycinkami z magazynów

Basia – tak samo rozważna jak romantyczna, dociekliwa dziennikarka, kochająca psy, książki Murakamiego, Marylin Monroe, pomidory, rukolę, odsłonięte ramiona, blond włosy i złote dodatki

 

 

 

Niezwykła historia o pasji tworzenia, miłości do czekolady i wyjątkowych połączeniach smakowych czyli historia Basi i Marysi/MB o ich własnym, słodkim biznesie w rozmowie z Sylwią Chrzanowską/FL

 

 

FL: Tworzycie piękne wyroby, niczym perfekcyjne cukierniczki. Same komponujecie smaki, które są wyjątkowe ale żadna z Was nigdy nie była związana zawodowo z gastronomią lub cukiernictwem. Jak zaczęła się ta Wasza niezwykła znajomość?

 

 

MB: Poznałyśmy się na pierwszym roku studiów na Uniwersytecie Warszawskim, na kierunku dalekim od cukiernictwa – profilaktyka społeczna i resocjalizacja. Obie prymuski od podstawówki, szybko znalazłyśmy wspólny język i spędzałyśmy razem godziny przygotowując eseje, raporty, prezentacje czy ucząc się do kolokwium. Nie obyło się oczywiście bez damskich rozmów, planowania, marzenia, wspólnego gotowania i eksperymentowania w kuchni. Zawsze chciałyśmy stworzyć coś własnego, wyjątkowego, żyć swoją pasją i inspirować innych do odkrywania i kreowania  nietypowych smaków.

 

 

FL: Dlaczego akurat czekolada?

 

 

MB: Wybór czekolady jako motywu przewodniego naszej kuchni był prosty – przecież wszystko, czego potrzebujemy do szczęścia to miłość i odrobina czekolady. Tak powstało MeryBarbery Chocolate.

 

 

FL: Zanim zapytam o nazwę…Czekolada według cukierników to wyzwanie. Kiedyś słyszałam, że nie wszyscy potrafią się z nią obchodzić. To wbrew pozorom trudny produkt. Jakie były Wasze początki, kiedy zaczynałyście tworzyć MeryBarbery Chocolate?

 

 

MB: To był impuls. Wówczas niczego jeszcze nie wiedziałyśmy o czekoladzie, oprócz tego, że ją kochamy. Spotkania w ukochanej knajpce, kartka, długopis i porządny zatrzyk euforii
z adrenaliną w jednym – tak wyglądały same początki. W efekcie każda burza mózgów przynosiła dziesiątki niesamowitych pomysłów, bardziej bądź mniej realnych, ale pobudzających do działania. MeryBarbery Chocolate dojrzewało razem z nami. Po wielu miesiącach prób i błędów, które nie jednokrotnie kończyły się łzami, osiągnęłyśmy swój cel
i stworzyłyśmy  szeroką gamę najprawdziwszych, niecodziennych i unikatowych w smaku, ręcznie robionych pralinek

 

 

FL: Wrócę do nazwy… Z doświadczenia wiem, że wymyślić nazwę jest najtrudniej. MeryBarbery Chocolate brzmi pięknie bo to Wasze imiona…

 

 

MB: Najdłużej, bo aż rok, myślałyśmy nad nazwą. Miałyśmy mnóstwo pomysłów –
Lick& Eat, Chocolate Crime, Cho N9, Fields of Chocolate, ale żaden z nich nie był tak prosty i genialny jak połączenie naszych własnych imion, bo przecież same jesteśmy dwoma zupełnie innymi, ale idealnie do siebie pasującymi smakami

 

FL: Wasze logo to także kwiat peonii…?

 

MB: Dla nas jest to najbardziej polski, kobiecy kwiat, który symbolizuje młodość, urok,  lekkość i wdzięczny aromat

 

 

FL: Zazwyczaj z rodziny wynosimy pewne tradycje i muszę o to zapytać – czy ktokolwiek z Waszej rodziny pracował w branży cukierniczej lub przy jakiejś produkcji czekolady?

 

 

MB: Nie pochodzimy z wielopokoleniowej rodziny o silnych tradycjach w branży cukierniczej, nie znamy sekretów starych receptur ani nasi dziadkowie nie pracowali
w fabryce Wedla czy Willy Wonky – a jednak się udało i jesteśmy z tego dumne. Naszą siłą jest paradoksalnie nasza niewiedza z połączeniu z determinacją. Same odkrywamy czekoladowe prawa, same kształtujemy ostateczny smak pralinek. Nie ma u nas taśmowej produkcji, każde nadzienie jest każdorazowo testowane przed wypełnieniem czekoladowej foremki. Najważniejszy jest dla nas smak – musi być zawsze idealny!

 

 

FL: Jeśli mowa o smakach to zapytam o Wasz asortyment bo wiem, że w swojej ofercie posiadacie wyjątkowe połączenia smakowe?

 

 

 

MB: Chciałybyśmy być wyjątkowe i zaskakiwać najbardziej wymagających amatorów czekoladowych smaków. Dlatego postanowiłyśmy na oryginalność i nietypowe, czasem nawet ryzykowne, połączenia, które sprawiają, że nasze pralinki zapadają w pamięć. Inspiracją była m.in. brytyjska lodowa rewolucja dokonana przez  The Icecreamists. Na liście naszych hitów smakowych są pralinki w takich połączeniach jak: świeża bazylia z limonką, palony karmel z 18-letnią whisky, świeży rozmaryn, domowej roboty sernik i inne ciasta, które zamykamy w czekoladowej skorupce, świeże mango z kolendrą, ananas z grubo mielonym pieprzem, tytoń black Candish, zielona herbata jaśminowa, czarna herbata z płatkami peonii, solona krówka, świeży imbir, mięta, herbata z czarną porzeczką i cynamonem, earl grey czy kwaśne jabłko ze świeżym ogórkiem

 

 

FL: Brzmi imponująco…Miałam kiedyś okazję spróbować Waszego kremu z białej czekolady z kaffirem i trawą cytrynową i to było połączenie smakowe, które zapamiętałam do dzisiaj…Jadłabym taki krem bez końca. Obłędny!!!

 

 

 

MB: Bo jeśli już grzeszyć to najlepiej, najzdrowiej i najpyszniej jak się da. Obie jesteśmy zakręcone na punkcie zdrowej żywności, zwracamy uwagę na to, co jemy, czytamy etykiety, stawiamy na to co świeże, naturalne i prawdziwe. Chcemy cieszyć się wszystkimi smakami życia, także tymi najsłodszymi, dlatego wiedziałyśmy, że jakaś misja musi przyświecać naszym pralinom

 

 

 

FL: Wiem, że Wasze czekoladki cieszyły podniebienia najważniejszych osobistości świata polityki i arystokracji…

 

 

 

MB: Jak mawiała  mama Forresta Gumpa życie jest jak pudełko czekoladek i nigdy nie wiemy kim jest nieznajoma osoba, którą częstujemy owocem naszej pracy. Razem z Pierwszą Damą RP Panią Anną Komorowską stworzyłyśmy wyjątkową linię Pralin Belwederskich MeryBarbery Chocolate. To właśnie naszymi pralinami Szanowna Para Prezydencka promowała Polskę na całym świecie. Smak naszych Pralin Belwederskich poznali m.in.: Księżna i Książę Monako, Księżna Luksemburga oraz Barack Obama.

 

 

 

FL: Oprócz kreatywności i determinacji, sukcesem Waszych wyrobów jest odpowiednie przygotowanie czekolady. Na czym polega?

 

 

 

MB: Sekretem perfekcyjnie kruchej i błyszczącej czekolady o gładkiej teksturze jest proces temperowania. Jest on niczym praca alchemika, który chce przemienić bezwartościowy ołów w złoto, z tą tylko różnicą, że nam się udaje 🙂 Nadajemy matowej i roboczej czekoladowej kuwerturze wyrafinowany kształt pralinek i tworzymy pożądane chrupnięcie. Zbyt duża amplituda temperatur, wilgotność powietrza czy chociaż kropa wody – to wszystko może zepsuć końcowy efekt, dlatego nasza humanistyczna i radosna natura musi nieustannie stawiać czoło twardym i nieugiętym prawom świata nauk ścisłych.

 

 

FL: Muszę o to zapytać – MeryBarbery Chocolate powstało w 2014 roku. W międzyczasie zniknęłyście z produkcją na dwa lata. Teraz czas na wielki powrót?

 

 

 

MB: Jak wiemy życie różnie się układa (dzieci, kredyty, przeprowadzki ) a gdy prowadzi się własny biznes życie prywatne ma na niego ogromny wpływ.  Musiałyśmy zniknąć na prawie 2 lata ale nie mogłyśmy jednak zapomnieć o tej przygodzie i zatęskniłyśmy za tym, co kochamy. Postanowiłyśmy sobie dać jeszcze jedną szansę i tym razem planujemy zamieszać w świecie polskich słodkości na dłużej

 

 

FL: To bardzo dobrze bo nigdy nie zapomnę smaku Waszych kremów zamkniętych w słoiczkach. Są obłędne i idealne na prezent…

 

 

 

MB: Zanim wrócimy do pełnej oferty naszych produktów i sukcesywnie dalej będziemy ją rozszerzać – powracamy z naszymi największymi hitami czyli kremami czekoladowymi w słoikach, które najczęściej wyjadane są bezpośrednio ze słoika, ale świetnie też sprawdzają się jako dodatek do ciast, do pajdy chleba, naleśników, gofrów – kwestia Waszej wyobraźni

 

 

FL: W takim razie gdzie można zakupić Wasze wyroby?

 

 

MB: Ponownie uruchomiłyśmy naszą stronę www i sklep online. Realizujemy także zamówienia firmowe – słoiczki z naszymi kremami z obrandowanym logo klienta. Pomysłów na rozwój mamy całe mnóstwo…

 

 

www.merybarbery.pl

W rozmowie z MeryBarbery/MB – SYLWIA CHRZANOWSKA/FoodieLife/FL

Foto: MeryBarbery

 

 

 

Lubimy&Polecamy , , , , , , ,

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *